Menu & Search

Sama sobie sterem, czyli jak wygląda praca z domu?

Wrzesień 17, 2017

Mam taką śmiałą teorię, że dorosłość zaczyna się wtedy, kiedy jest 6.00 rano, masz chęć pospać jeszcze 5 minut, a jednak wstajesz mimo, iż nie masz w perspektywie krzywego spojrzenia od szefa – wszak pracując na własnej działalności sama jesteś swoim własnym szefem.  Praca z domu rzadko jednak przypomina nasze pierwsze skojarzenia z freelancerem – cały dzień w piżamie, leżenie w łóżku z laptopem na kolanach, jedną ręką na klawiaturze i kubkiem pachnącej kawy w drugiej.

Transkrypcje, czyli co?

To z reguły pierwsze pytanie, jakie słyszę, kiedy próbuję wytłumaczyć komuś, na czym polega moja praca 🙂 Na co dzień jestem transkrybentką, co oznacza, że zajmuję się spisywaniem nagrań dostarczonych mi przez klientów i mam to szczęście, że pracuję zdalnie. Najczęściej spisuję nagrania z badań rynku lub badań prowadzonych na Uniwersytetach. To, co najbardziej podoba mi się w tej pracy, to różnorodność tematów, na które prowadzone są dyskusje – od piwa, po nowe leki na raka. Dzięki temu praca mi się nie nudzi, mimo iż z zewnątrz wygląda dość monotonnie. Tu (klik) można zapoznać się z moją ofertą. Zespół powolutku się rozrasta i mam nadzieję, że za jakiś czas podbijemy rynek transkrypcji w Polsce.

Co lubię w swojej pracy?

Praca z domu ma wiele zalet i wszystkie bardzo doceniam. Najważniejszą z nich jest dla mnie elastyczność. Sama decyduję czy zaczynam pracę wcześniej, czy rano poświęcam czas na inne rzeczy, w każdej chwili mogę też sobie zrobić przerwę. 4-letnie doświadczenie nauczyło mnie, że mimo iż czasem ciężko jest się zerwać do pracy z samego rana, to jednak warto się do tego zmusić. Z rana łatwiej jest się skoncentrować i pracuje się wydajniej, przez co na wykonanie zadania potrzebuję mniej czasu, niż gdybym za to samo miała się zabrać dzień wcześniej wieczorem.

Kolejnym plusem mojej pracy jest oszczędność czasu na dojazdach. Jest to szczególnie odczuwalne późną jesienią i zimą, kiedy warunki na zewnątrz są szczególnie zniechęcające. Na dworze zimny wiatr i deszcz, a ja spokojnie robię herbatę i cieszę się, że nie muszę się przedzierać przez miasto w taką pluchę. Muszę jednak przyznać, że jak mam gorszy dzień, brakuje mi możliwości wypicia herbatki z koleżanką z biura, chwili luźnej rozmowy i wzajemnego motywowania się do dokończenia zadań, może więc za jakiś czas otworzę swoje biuro i przeniosę tam swoje biurko 😉

Judyta
Related article
W tym szaleństwie jest metoda!

W tym szaleństwie jest metoda!

Powszechnie znany jest fakt, że chcąc Polaka przekonać do zrobienia…

  • Od wielu lat pracuję w (z) domu. Moja mama myśli, że jestem bezrobotna 😀

Type your search keyword, and press enter to search
%d bloggers like this: